PIOTR and PAWEŁ | Aquapark FALA – Łódź
476
post-template-default,single,single-post,postid-476,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,side_area_uncovered_from_content,columns-4,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-12.0.1,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.4.2,vc_responsive

Aquapark FALA – Łódź

Aquapark FALA – Łódź

Byliśmy i w Łodzi. To kolejny przystanek w naszej podróży po aquaparkach w Polsce. Jak było, opisujemy właśnie tu 🙂

Aquapark FALA w Łodzi
Ocena: 6.0

G6

Co ma do zaoferowania Aquapark FALA w Łodzi?

  1.  Basen sportowy,
  2. Baseny rekreacyjne,
  3. Basen z falą,
  4. Strefa Saun,
  5. Restauracje,

Podobnie, jak w przypadku Wrocławia my zajmujemy się basenami rekreacyjnymi, do których prowadzą zjeżdżalnie.

Wrażenia ogólne

Dojazd do basenu z ul. Piotrkowskiej na której się ulokowaliśmy zajął nam niespełna 10 min. A byliśmy nastawieni na zdecydowanie dłuższą podróż. Oczywiście nie obyło się bez “atrakcji”. Jeden z naszych znakomitych byłych bramkarzy reprezentacji Polski w piłce nożnej, medalista olimpijski i poseł na sejm miał zacną przyjemność zablokować cały parking przed aquaparkiem. Nie chciał ustąpić pierwszeństwa wyjeżdżającemu z parkingu Camperowi, stojąc na przeciwko niego w ten sposób, że samochody nie mogły ani wyjechać, ani wjechać.

Ale wróćmy do aquaparku, bo to nie miejsce na politykę i kulturę na drodze 🙂 Kolejka do kas aquaparku była dłuuuga, ale dzięki niej mieliśmy czas na kontemplację. Skończyło się to tym, że nawet stanie 30 min w kolejce może być przyjemne, jeśli tylko obudzimy w sobie dziecko. Co one wtedy robią? Na przykład biegają miedzy ludźmi, plotkują o innych etc. Trochę starsze a przy tym podchodzące do życia przebojem nasłuchują innych starszych, jak to narzekają na innych ludzi, na kolejki, na zimną wodę w kranie, na słońce, na chmurki na niebie, na panie w kasie, na krzywo położony dywanik, na krzywy wzrok sąsiada… wiecie o co chodzi? Na prawdę, można mieć niezły fan, a przy odrobinie cierpliwości to niezły materiał na książkę pod tytułem “Co inni powiedzą, jak ja zrobię kuku?”

Gdy już doszliśmy do kasy, Pani zaproponowała nam wspólną szafkę. Czemu nie? 🙂 W końcu i tak zapachowe buty zostawiliśmy w szatni przed bramkami. Dostaliśmy numerek i popędziliśmy w poszukiwaniu szafki. Nie pierwszej wolnej, jak to jest we Wrocławiu, ale tej jednej jedynej – specjalnej dla nas. Szybko założyliśmy gacie i ruszamy wpław pomiędzy tłumem ludzi wychodzących i wchodzących. Jak zwykle, na prawej ręce dryndała mi przywieszona kamerka GoPro. Tuż przed wejściem na baseny szybki prysznic, bo jak to mówi mój osobisty ratownik Paweł – tak po prostu trzeba. Argument nie do dyskusji!

No i wchodzimy. Wchodzimy w ogromną przestrzeń. Widzimy palmy, statki, bicze wodne, baseny, małe zjeżdżalnie. Chwila, chwila a gdzie są zjeżdżalnie? Po chwili dezorientacji trafiamy na pierwszą… (przepraszamy najmocniej, ale nie widzieliśmy ich nazw za wyjątkiem Kamikaze).

MULTIMEDIALNA 1 (CZERWONA)

Do tej kolejek nie było, więc od razu z Pawłem do niej skoczyliśmy. Ogólnie było ok. Zjazd 130 metrów, trochę mocnych zakrętów. Po drodze światła i lądowanie. I to chyba byłoby na tyle…

MULTIMEDIALNA 2 (POMARAŃCZOWA)

Mógłbym skopiować opis z poprzedniej zjeżdżalnie, jednak nie oddałoby to w 100% prawdy, gdyż ta ma nie 130 a 146 metrów długości i nieco bardziej nami miotało. Wtedy też zrozumieliśmy, dlaczego do tej pierwszej nie ma kolejek 🙂

KAMIKAZE

Tutaj możemy się nieco bardziej rozpisać. Z tej atrakcji korzystaliśmy tyle razy, że nie pamiętamy ile głów ratowników mignęło nam przed oczami. Wierzcie nam, ale kiedy siadacie pierwszy raz na starcie, to nie wiecie czego możecie się spodziewać. Czekając na zjazd, widzicie zza okna tylko dłuuuugą otwartą rurę, która sprawia wrażenie, jakbyś miał z niej wypaść podczas zjazdu. Jeszcze przed zjazdem wiedzieliśmy, że osiągana prędkość to ok 30km/h, czyli połowa tego, co zaznamy w Turbo we Wrocławiu. Paweł poszedł pierwszy. On – ten, który jest zakochany w prędkości w wodzie miał stracha! Zjechał. Kolej przyszła na mnie. Trzymałem w ręku kamerkę. Siadam. Przeważnie chwilkę przed startem wizualizuję sobie, co mnie może spotkać po drodze, ale nie tym razem. Czułem strach i napływ adrenaliny. Ruszyłem. Zjazd pionowo w dół i szybkie lądowanie. EXTRA!!! To jest mega!!! Zakochaliśmy się!!! Najlepsza zjeżdżalnia, na jakiej dotychczas byliśmy 🙂 Ty zjeżdżasz, a woda w okół ciebie chlapie prosto w oczy – Twoje i tych, którzy Cię podziwiają. Widzisz prędkość. Czujesz szybkość. Okrzyk, jaki wydajesz, to nie ten z przerażenia, ale szczęścia i radości. Kiedy schodziliśmy pierwszy raz z tej zjeżdżalni banan z buzi nam nie schodził. Jakie były nasze pierwsze słowa? Jeszcze raz! Idziemy jeszcze raz! I taki jeszcze kilka, kilka, kilka razy.

Na tym moglibyśmy skończyć opisywanie atrakcji w Fali. Na uwagę zasługują jeszcze zewnętrzne baseny, które razem stanowią fajny kompleks. Przerażająca jest jednak ilość os – tych zabitych przez ludzi, pływających w plastikowych kubkach i latających między ludźmi.

W środku byliśmy jeszcze na jednej małej zjeżdżalni. Podobno korzysta się z nich na pontonach. Prędkość? hmm, lepiej tę kwestię pomińmy. Sami zobaczcie zresztą ziewanie Pawła na filmiku z Łodzi.

Fali w Fali się nie doczekaliśmy. Za to popalić nam dała rwąca rzeka. Były momenty, że trudem się z niej wydostawaliśmy – ale właśnie takie atrakcje lubimy.

Wewnętrzny basen też był poprawny 🙂 Duży, z klarowną wodą. Pomimo tłumów, każdy miał jakąś przestrzeń do wygłupów. Pewne atrakcje są jednak dla nas niezrozumiałe 🙂 Może ktoś, kto będzie to czytał i jednocześnie mieszka w Łodzi, nam to wytłumaczy, jak chłop krowie na miedzy 🙂 Co to za jaskinia na głównym basenie wewnętrznym? Byliśmy tam. Woda nieco głębsza, echo się niesie, niebieskie światełka i dziura w suficie. Tyle :-p

STREFA SAUN

Nie byliśmy, nie wiemy… A szkoda, bo być może dzięki nim wrażenie ogólne i ocena końcowa byłaby inna 🙂 Ale to nas motywuje do tego, aby wrócić do Łodzi i zrobić jeszcze jedno podejście.

A wrócić, na pewno wrócimy. Bo zjeżdżalni Kamikaze Wam – drodzy łodzianie – zazdrościmy! Pomimo tego, że wiedzie do niej dość dziwna droga – metalowe przeciekające schody pokryte w części betonem niczym rusztowanie, o którym zapomnieli budowlańcy w 2009 roku, kiedy to powstała ta część aquaparku 🙂

Zaproszenie do Łodzi mamy od kilku osób, i choć nie umiemy się dzisiaj określić kiedy, to na pewno wpadniemy 🙂

Tym czasem zapraszamy Was na stronę internetową aquaparku FALA, a żądnych wrażeń, na zjeżdżalnię Kamikaze w Łodzi 🙂

http://www.aquapark.lodz.pl/

Takie mamy zdanie, a to nasza ocena 🙂

Recenzowali: PIOTRandPAWEL

Autor opowieści: Piotrek

2 komentarze
  • JZ89hpdh
    Opublikowano 17:41h, 15 sierpnia

    Przyznam szczerze, że po przypadkowym trafieniu na Wasz youtube’owy kanał i obejrzeniu filmiku z Łodzi zmobilizowałem się, żeby po kilku latach od wybudowania Fali wreszcie ją odwiedzić 😀 Faktycznie – kolejki duże, więc nie ma się co dziwić, że obiekt na siebie zarabia i jest planowana rozbudowa 🙂 Będziecie mieli kolejny pretekst, żeby odwiedzić Łódź w przyszłym roku 🙂

    Jeśli chodzi o tę jaskinię, to w pierwszej chwili miałem takie wrażenie, że to takie mini-pseudo-jacuzzi 😀 Bo tam jakoś woda wlatywała w kilku miejscach na wysokości pleców, jak się usiadło. Ale po chwili sobie uświadomiłem, że nieeeeeeee, to nie to 😉 Chyba po prostu taka atrakcja dla dzieci, że sobie można do dziury wejść i wyjść.

    Zgadzam się, że zjeżdżalni jest mało – tylko trzy – w dodatku na pomarańczowej i czerwonej byłem tylko raz, bo tam były największe kolejki, więc nie chciało mi się czekać, a poza tym w trakcie zjazdu na jednej i drugiej zdarzało mi się stawać i musiałem się odpychać, żeby zlecieć dalej 😛 Za to Kamikaze jest krótka, acz treściwa – musiałem zasłaniać sobie twarz rękami, bo można się było przestraszyć 😀 W zasadzie to głównie zasłaniałem nos, żeby mi woda nie naleciała 😉 Ja się załapałem na falę, przyznam szczerze, że mocno dawała czadu, zwłaszcza przy brzegu.

    Rwąca rzeka też spoko, płynąłem z siostrzenicą na plecach, ale daliśmy radę 🙂 Sporo atrakcji dla dzieci i tam też miałem okazję przebywać, aczkolwiek strasznie płytko, jak na atrakcję dla dzieci przystało 😀

    Generalnie, jak następnym razem będę we Wrocku, a bywam dość regularnie u najbliższej rodzinki, to muszę się wybrać do wrocławskiego aquaparku. A na koniec tylko dam ŻĄDNEMU wrażeń Piotrkowi małego prztyczka w nos za ortografię!!! 😉

    PS. Osy były, ale głównie w okolicy punktów gastronomicznych.

    Pozdrowienia!

    • PiotrAndPawel
      Opublikowano 22:04h, 15 sierpnia

      Na pewno pretekst to będzie dobry 🙂 A przy okazji pobytu we Wrocławskim aquaparku daj znać 🙂

      PS. My się poprawiamy żądni wiedzy 😉