PIOTR and PAWEŁ | Dziękuję Ci Tato
627
post-template-default,single,single-post,postid-627,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,side_area_uncovered_from_content,columns-4,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.1,wpb-js-composer js-comp-ver-5.2.1,vc_responsive

Dziękuję Ci Tato

Dziękuję Ci Tato

DSC02345

Zapewne mężczyźnie ciężej  jest zaakceptować homoseksualizm swojego syna niż kobiecie. Mojej mamie na pewno nie było na początku łatwo, ale teraz wydaje się, że w pełni zaakceptowała moją inność. Z ojcem jest trochę inaczej…

Od początku to właśnie tacie najbardziej bałem się wyznać to, że jestem gejem. Męski, postawny, łysy facet nie do końca wydawał się być osobą, która będzie w stanie to dobrze przyjąć. Stąd też strasznie długo zwlekałem z ujawnieniem się przed nim. Tym bardziej, że mama także uznawała, że lepiej się wstrzymać.  Po prostu strach przed odrzuceniem albo świadomość zranienia bliskiej osoby jest nie do zniesienia.

Mama już Piotrka dawno poznała, a tato dalej nie wiedział o naszym związku. Wspólnie z nią postanowiliśmy, że tą ważną kwestię przekaże ona i stanie się to po świętach, gdy już wyjadę do Wrocławia. Mój tato pracuje za granicą, ale po świętach  zostawał w kraju jeszcze przez miesiąc, więc to był idealny moment, żeby mu powiedzieć, gdyż w innym czasie zostałby sam z tą informacją w obcym kraju. Nie wiem jak wtedy by sobie z tym poradził. Święta minęły spokojnie, Piotrek był wtedy daleko w Hiszpanii, a ja żyłem ze świadomością, że za chwilę mój świat znów może się całkiem zmienić. Wychodząc z domu rodzinnego wiedziałem, że jak następnym razem wrócę, będzie tam zupełnie inaczej. Wiedziałem, że raz powiedziane słowa nie zostaną cofnięte. Koło popołudnia dotarłem do mieszkania we Wrocławiu i zacząłem się wypakowywać. W świadomości miałem przeświadczenie, że mama porozmawia o wszystkim z ojcem dopiero późnym wieczorem. Myliłem się.

Nagle dzwoni tato. Pomyślałem, że po prostu czegoś zapomniałem z domu, ale gdy odebrałem, od razu wiedziałem o co chodzi…

– Cześć Paweł… Mama mi już wszystko powiedziała… – po pierwszym wypowiedzianym zdaniu wiedziałem już wszystko. Słychać było ogromny smutek. Nigdy nie słyszałem u taty tak drżącego głosu… Wiedziałem, ze bardzo ciężko wypowiadać mu każde słowo. – To wszystko to twój wybór i nie zmienię ci życia… Zawsze będę cię kochać.

Rozmowa się szybko skończyła, a ja gadałem jakieś głupie krótkie zdania, których dziś już nawet nie pamiętam. Po odłożeniu telefonu wiedziałem już, że tato mnie nie odrzuca. To był największy kamień z serca od czasu kiedy wyznawałem prawdę mamie. Szczęśliwy zadzwoniłem do Piotrka, który również czekał na informacje i pochwaliłem się dobrą wiadomością. Nie było jednak aż tak kolorowo. Później dowiedziałem się o reakcji od mamy. Tato płakał… Nie chciał przyjąć do siebie tej informacji. To było strasznie dużo dla niego. Wiedział, że nie będzie miał swojego ukochanego wnuka, którego tak bardzo chciał. Bał się reakcji rodziny, znajomych i nie chciał, aby ktokolwiek dowiadywał się o tym wszystkim o czym on się właśnie dowiedział. Przez kolejne dni dostawałem od mamy tylko informacje o tym, jak bardzo tato przeżywa całe te wydarzenia. Wiem, ze nie było łatwo. Wiadomym było, że szybko z Piotrkiem się nie zapoznają. Znowu mocno się myliłem.

Kilka dni po sylwestrze odebrałem telefon od mamy. Kolor mojej twarzy zapewne zmieniał się co chwilę w trakcie tej rozmowy. Mama powiedziała, że mamy na weekend przyjechać z Piotrkiem do domu, ponieważ tato chce go poznać. To był ogromny szok. Przecież tato ledwo sobie z tym wszystkim radzi, a nagle ma poznać mojego chłopaka?! (To, że Piotrek się zestresował to już było wiadomo po jego wpisie)

Nadeszło spotkanie, którego chyba wszyscy się bali. Na początku było trochę sztywno, ale po kilku szklankach whiskey zaczęło się robić całkiem normalnie. Przecież Piotrek jest osobą, której nie da się nie lubić. Zaczęli rozmawiać na wspólne tematy. Było wesoło i ciekawie. Tato jednak stwierdził, że nie wolno nam się przy nim dotykać. Samo spotkanie było udane i na pewno bardzo pomogło wszystkim, w oswajaniu się z nową sytuacją. Dowiedziałem się, że tato nie jest w stanie myśleć o nas jako parze, bardziej jak o przyjaciołach…

Chociaż ten wieczór chyba mocno pomógł to i tak tato potrzebował jeszcze wiele czasu, żeby wrócić do codziennego humoru i normalności. Cały czas czuje, że nie jest w pełni zaakceptować mojej orientacji, a ja doskonale to rozumiem. Wyobrażam sobie jaką walkę wewnętrzną przeżywa każdego dnia, gdy tylko pomyśli o swoim synu, który nie jest takim jakiego sobie wyobrażał, odkąd tylko się urodziłem.

Cały czas widzę jak stawia kolejne kroki do oswojenia się z tym stanem rzeczy. To, że akceptuje Piotrka u w domu, traktuje go normalnie i zaprasza nawet na święta już jest czymś czego wielu nie jest w stanie sobie wyobrazić. Kolejnymi krokami było powiedzenie o mnie swojemu przyjacielowi, albo kolegom w pracy. Mocno pomógł też obejrzany film „Modlitwy za Bobby’ego”. I choć wiele jeszcze przed nim to i tak jestem pełen optymizmu i wiem, że będzie dobrze.

~Paweł

5 komentarzy
  • Andrew
    Opublikowano 18:00h, 30 listopada

    Witajcie,

    Pamiętam jak pierwszy raz obejrzałem film „Modlitwy za Bobby’ego” i praktycznie od połowy filmu płakałem tak bardzo, że niemal czułem fizyczny ból. Kiedy jest się gejem w sytuacji podobnej do Bobby’ego, jak ja, to wówczas film odbiera się bardzo osobiście i intymnie. Myślę, że żaden gej lub lesbijka nie ma samych pomyślnych i idealnych coming outów, bo przecież po ujawnieniu się jesteśmy zmuszeni czynić to wielokrotnie, do końca życia. Paweł, bardzo , ale to bardzo zazdroszczę Ci rodziców i ogólnie tego jak wygląda Twoje życie z Piotrem. Niestety, bo moje życie potoczyło się w bardzo złą stronę, dramat w najgorszym wydaniu, patologia i beznadzieja. Szkoda nawet pisać o mnie. Nie mam już żadnych perspektyw na przyszłość, na normalne życie, na miłość i spokojną śmierć w poczuciu spełnienia. Często zastanawiam się jak do tego doszło, że w wieku 29 lat mam tak realne uczucie przegranego życia. Wiem, że to wynik depresji, która trawi mnie od około 14 lat, ale niestety nic nie potrafię z tym zrobić. Jestem sam sobie winien. Wam udało się pokonać przeciwności losu, stworzycie udany związek, którego można jedynie pozazdrościć. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo zazdroszczę Wam tego, że macie siebie nawzajem, że dajecie sobie miłość, poczucie bezpieczeństwa oraz spełnienia, że możecie wspólnie dzielić chwile radosne oraz te złe. Marzę i zastanawiam się, jak to jest poczuć ciepło kochającej dłoni? Móc przytulić się do ukochanej osoby i poczuć bicie serca, które bije przecież dla mnie? Spojrzeć głęboko w oczy i powiedzieć lub usłyszeć = kocham Cię – jak to jest? Zasiąść do wigilijnego stołu z ukochaną osobą i przeżywać Święta Bożego Narodzenia we dwoje z pełną akceptacją rodziny, chyba bezcenne – prawda? Poczuć bliskość ciał, splot dłoni i zapach ukochanej osoby… Nigdy tego nie zaznałem i nie zaznam. Niestety tak wiele osób również z mojego otoczenia zdaje się nie doceniać i nie zauważać tego jak wiele mają i jak wiele możliwości jest im danych. Nadchodzi okres świąteczny i właśnie w ten czas, pomimo obecności rodziny, zaczynam w sposób szczególny odczuwać samotność i smutek. Oglądam sobie te wszystkie piękne oraz pełne ciepła świąteczne teledyski i filmy, a wewnątrz siebie czuję tylko zimno i żal, odnosząc wrażenie, że radość jest zarezerwowana tylko i wyłącznie dla tych normalnych – heteroseksualnych par. Tata Pawła potrzebował trochę czasu, aby zrozumieć pewne sprawy i na szczęście dał radę dźwignąć temat. Jednak trzeba mieć na uwadze, że to Piotr i Paweł dźwigają najcięższy krzyż. To oni przecież są i będą narażeni na różne przykre sytuacje, które gdzieś tam mogą zaistnieć. Rodzic powinien kochać i akceptować swoje dziecko bezwarunkowo! Pozdrowienia dla Was oraz dla Waszych rodzin, a z okazji tej publikacji szczególne słowa uznania dla taty Pawła, za wspaniałe kochające serce rodzica. Może być Pan dumny, ponieważ ma Pan teraz dwóch wspaniałych, mądrych oraz zdrowych synów i czego chcieć więcej? Pozdrawiam serdecznie

  • Mikołaj
    Opublikowano 20:41h, 30 listopada

    Myślę, że Twojemu tacie pomoże dalsza edukacja, zrozumienie, że to nie jest wcale Twój wybór, który On teraz szanuje i zrozumienie, że to też nie jest ani Jego ani Twojej mamy, ani też Twoja wina. Rodzicom też bardzo na pewno pomaga obserwowanie Twojego szczęścia w relacji z Piotrkiem. Każdy jego kolejny coming out też będzie go umacniał. Na pewno może na Ciebie liczyć, tak jak Ty na Niego.

    • Mikołaj
      Opublikowano 20:44h, 30 listopada

      W sensie o Taty comingoucie mowa, nie Piotrka 😉

  • Collins
    Opublikowano 17:47h, 05 grudnia

    Witam
    Doskonale wiem jak się czułeś. Mam identycznie . Jakiś miesiąc temu powiedziałem mamie o mnie i moim chłopaku. Jej było ciężko to wszystko zrozumieć ale powiedziała ze mnie kocha i jeśli jestem z nim szczęśliwy to to jest najważniejsze. Teraz czeka mnie ten moment kiedy tata się dowie. Ale narazie nie chce o tym myśleć 😀 gratuluję odwagi i pozdrawiam serdecznie !

  • Grendżi
    Opublikowano 09:47h, 07 grudnia

    Hej!;)
    U mnie było podobnie. Mimo że jestem dziewczyną, moi rodzice znali od wielu lat i lubili moja dziewczynę jako “przyjaciółkę”. Mama luźno do wszystkiego podeszła i nic się między nami nie zmieniło,ale tata… Zaczął się lekki cyrk, musiałam się wyprowadzić z domu ale to dlatego że Paula wtedy z nami mieszkała więc kazał się jej wyprowadzić. Mój ojciec jest mało domyślnym człowiekiem więc zorientował się dość późno 😛 wie od 2 lat a był u nas raz i to w zeszłym msc. Wciąż naciska że bym była gdzieś “sama” lub wcale. Boi się jak inni zareaguja na nas jako parę, nie umie sobie wyobrazić że inni nie mają z tym problemu, skoro on ma to wszyscy pewnie myślą tak jak on, no i się wstydzi.