PIOTR and PAWEŁ | I myśmy tam byli
551
post-template-default,single,single-post,postid-551,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,side_area_uncovered_from_content,columns-4,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-12.0.1,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.4.2,vc_responsive

I myśmy tam byli

I myśmy tam byli

Nie wiedzieliśmy, jak skończy się ten dzień. Zwycięży strach i obawa czy otwartość i odwaga. Niezależnie od tego, musieliśmy tam być. Dla siebie i dla innych. A mowa o Wrocławskim Marszu Równości.

Wróćmy jednak do początku. Jest sobota, tuż przed godziną 10. Jesteśmy z Pawłem na dworcu PKP. Za chwilę przyjedzie pociąg w którym siedzi nasz gość, Łukasz – autor tekstów na today.pl (m.in. “Łamią stereotypy. Pokazują Polakom, że gej jest OK“)oraz kilku innych portali informacyjnych. Nie przyjechał „służbowo”, lecz by porozmawiać i poznać się. Kilka chwil później wróciliśmy do naszych skromnych czterech ścian. Szybka kawa, godzinna pogadanka i ruszamy do centrum. Była około godz. 12. Doskonale wiedzieliśmy, że za 4 kwadranse rozpocznie się 7 Wrocławski Marsz Równości.

2

Rozmawialiśmy o tym przez dłuższą chwilę. Nie wiedzieliśmy, czy chcemy pójść. A jeśli już pójdziemy, to jako kto – widz czy uczestnik? Choć nie mówiliśmy o wszystkim na głos, w głowach rodziły się obawy, czy będą nienawistne krzyki, jak wygląda trasa kontrmanifestacji, czy Policja się spisze, jacy tam będą ludzie, czy będziemy mieli odwagę podejść bliżej… Tych i wiele innych pytań zaprzątało nasze głowy. I wcale nie wstydzimy się do tego przyznać, że byliśmy tego dnia pełni obaw i uprzedzeń. Co chwilę przecież w internecie dają się poznać jakże różne „opinie” o organizowaniu tego typu parad. Co bardziej zastanawia, że te opinie pochodzą od samego środowiska LGBT, jakże nie raz walczącego ze sobą o zasadność i „światopogląd” [sic!] organizowania takiej imprezy.

Na 10 min przed 13:00 byliśmy już na starcie Marszu. Staliśmy z boku. Przyglądaliśmy się. Było może 100 osób. Wziąłem ze sobą aparat, więc zacząłem robić zdjęcia. Co raz bliżej i bliżej, aż znalazłem się w samym centrum. Poczułem w pewnej chwili inni klimat. Poczułem atmosferę wolności ale i determinacji. Dokładnie tego, o czym marzę codziennie. Wróciłem do Pawła i Łukasza. Tuż obok nas stała grupa 5 panów (wiek ok. 30-40 lat). Jeden w dresach i zarzuconym kapturem na głowę, drugi jeansy i koszula, itd… I znowu obawa – to chyba Ci, którzy mogą sprawiać problemy. Kilka sekund później jednak dostrzegamy, że w ich kieszeniach skryte są kajdanki i smycz z logo komendy policji. Tak, to tajniacy.

1

Marsz rusza, a my idziemy z boku. Co chwilę rzucamy hasło, czy wchodzić czy nie. Ja uciekam przed decyzją i biegam z aparatem. Przy pierwszym zakręcie (około 200m od startu) Paweł mówi wprost – „wchodzimy!, ja chcę!”. Długo się nie zastanawialiśmy i poszliśmy razem z nim. Ja jeszcze robiłem zdjęcia, wychodziłem przed marsz, wchodziłem w tłum do ludzi, aby zrobić zdjęcia. Nie byłem jednak już biernym obserwatorem, lecz uczestnikiem Marszu. Obawy minęły. Policjanci, którzy szli po naszych bokach okazali się przesympatyczni. Po chwili dostrzegamy, że obok nas idzie jeden z tych, którzy noszą ukryte kajdanki w kieszeni. Szliśmy przodem. Dumni, że postawiliśmy kolejny krok w naszym życiu.

To piękny widok, kiedy ludzie wyglądający z okien bloków machali do nas. Przechodnie dołączali się. Widziałem, jak grupa około 300 osób, która wystartowała z ul. Świdnickiej powiększała się z każdym zakrętem. Spoglądaliśmy na uczestników marszu. Widzieliśmy zwykłych niczym szczególnie się nie wyróżniających ludzi – dokładnie takich jak my. To wszystko składało się na rodzinną czy przyjacielską atmosferę. Mogłem uśmiechnąć się do kogoś, i było to odwzajemnione tym samym. Zdjęcie z kimś? Nie ma problemu.

4

Na pierwszym przystanku w samym centrum Wrocławia (przy pręgierzu) odeszliśmy na bok, aby posłuchać, jak na ten cały marsz reagują ludzie. I wiecie co? Nie usłyszeliśmy niczego obraźliwego. Spośród wszystkich neutralnych komentarzy wybił się jeden. Za naszymi plecami do naszych uszu wdarło się zdanie – „oni wyglądają jakoś tak normalnie”. To dziwne, ale ucieszył nas ten komentarz. Bo być może jakaś osoba właśnie pozbyła się stereotypu geja, podobnie jak my pozbyliśmy się strachu przed uczestniczeniem w takich przedsięwzięciach.

Zdajemy sobie sprawę, że dzisiejszy strach, który ma często tylko wielkie oczy, kiedyś był aż nadto realny. Również w samym Wrocławiu. To, co dzisiaj mamy, niewątpliwie zostało wypracowane przez lata obaw i ich przełamywania. Niezależnie od tego, i u mnie i u Pawła ten strach wciąż tkwił. Sami siebie troszkę chcieliśmy oszukać stojąc początkowo na zewnątrz tego marszu, że chyba on nas nie dotyczy. Kiedy już weszliśmy do środka, ja osobiście poczułem nieco wstydu za samego siebie – „dlaczego ja tak myślałem?”. Ale ze względu na to, piszę dzisiaj o tym uczciwie.

Kiedy skończył się marsz byliśmy szczęśliwy, że wzięliśmy w nim udział. I weźmiemy udział w kolejnych, choćbyśmy mieli jechać na drugi koniec Polski. Chcemy to przeżywać. Po tym przeżyciu wiemy, że takie marsze i parady są potrzebne. Czytaliśmy wiele razy komentarze, że parady robią więcej szkody niż pożytku, bo utrwalany jest przez to stereotyp geja, jako wymalowanego paradującego w sukience i wygiętego chłopaka. Tak, jest w tym trochę prawdy, tym bardziej że Polska kulturowo różni się od krajów zachodnich. Ale wydaje mi się, że to właśnie ta różnica musi zostać przełamana, aby coś się zmieniło. Jeśli będziemy dalej tkwili w kulturze niechęci do społeczeństwa zróżnicowanego, opinia jako taka pozostanie lub będzie bardzo wolno ewoluowała. Czy jest czas, aby na to czekać? Nie wiem. Ale chcę dożyć czasów, kiedy mur żółtych policyjnych kamizelek nie będzie musiał zasłaniać i osłaniać ludzi uczestniczących w marszu czy paradzie. Jeśli część środowiska LGBT stoi w opozycji do takich zgromadzeń, prawa i szacunek nie zostaną wypracowane nigdy.

3

Prawda jest taka, że żyjemy w społeczeństwie tak zróżnicowanym, gdzie koniecznym wydaje się czasami zamanifestowanie swoich potrzeb. Dla marszów i parad równości musi to chyba przybrać formę „pokazu scenicznego”. Wzrok musi być czymś przyciągnięty. Ale obok tych parad rodzi się siła, która daje kopa do codziennego starania się o zmianę społeczeństwa w bardziej otwarte. Parada czy Marsz równości to również parada i marsz wolności.

To był mój… to był nasz pierwszy raz. Takie właśnie mamy spostrzeżenia po tym jednym dniu. Marsz równości to coś, co często dzieli środowisko LGBT. Nas ta „impreza” połączyła. Przełamaliśmy w sobie kolejną barierę.

A kontrmanifestacja? Była – przyszło 6 osób.

~ Piotrek i Paweł

PS. Dziękujemy Łukaszowi, za to że nas odwiedził 🙂

8 komentarzy
  • ŁukaSz
    Opublikowano 17:07h, 05 października

    Przyznaję, fajnie jest znaleźć się w centrum przyjaznych i uśmiechniętych ludzi. I przełamać swoje obawy. Potwierdzam – na było marszu wiele pozytywnej energii. Dzięki chłopaki za spotkanie 🙂

  • Rafał
    Opublikowano 20:46h, 05 października

    Hej chłopaki! Też byłem parę minut przed trzynastą koło pomnika Chrobrego z pewną obawą czy dobrze robię że tam przybyłem i po co! Przez pewien czas stałem po drugiej stronie ulicy i obserwując zastanawiałem się czy włączyć się czy wycofać, postanowiłem zostać i się przyłączyć. I tak jak wy miałem takie same skojarzenia-zauważyłem grupki mężczyzn i nawet pary obserwujące paradę i ludzi wokół pomyślałem że ci ludzie to przeciwnicy marszu ale okazało się że się pomyliłem w ocenie, panowie mieli krótkofalówki przez które słychać było jakieś komendy a kobiecie z pod kurtki wystawała końcówka kabury i że byli to policjanci po cywilnemu chroniący marsz. W sumie to kilku przeciwników kręciło się koło parady jednego takiego widziałem łysy z brodą i tatuażem na szyi “White Power”pod pręgierzem i potem na Kazimierza Wielkiego koło Ruskiej jak go policja zatrzymała. Odwiedzam waszego bloga od jakiegoś czasu i chcę powiedzieć że robicie świetną robotę i świetnie się was czyta i ogląda. A i jeszcze to że widziałem Was na paradzie i byłem Happy że Was mogłem zobaczyć. Dzięki. Pozdrawiam.

  • Mikołaj
    Opublikowano 22:14h, 05 października

    Szkoda że my nie daliśmy rady, a tym razem naprawdę chcieliśmy. Musimy iść za rok. A tajniacy w tłume może byli “nasi”?

  • AM
    Opublikowano 23:36h, 05 października

    “Czytaliśmy wiele razy komentarze, że parady robią więcej szkody niż pożytku, bo utrwalany jest przez to stereotyp geja, jako wymalowanego paradującego w sukience i wygiętego chłopaka. ”

    Co wymalowany, paradujący gej w sukience robi złego innym ludziom? W mojej definicji wolności jednostki nie mieści się taki pogląd – jak będę miał ochotę wsadzić sobie w d… stereotypowe pawie piórko, to co komu do tego, póki nie zrzucam nim w kasie Biedy batoników i nie chlastam po twarzy innych klientów?

    “Tak, jest w tym trochę prawdy”

    Poważnie? Mam wrażenie, że “ci przegięci” właśnie robią za front dla “normalnych gejów”: dzisiaj pod pretekstem tolerancji łatwo jest powiedzieć “tak, toleruję gejów, znam takich, lubię, przeszkadzają mi tylko ci afiszujący się” – gdyby takich nie było, jestem PEWIEN, że usłyszałbym, że “tak, nie mam nic do gejów, ale niech o tym nie mówią publicznie”.

    Andrzej Malinowski

    • PIOTRandPAWEŁ
      Opublikowano 01:10h, 06 października

      Myślę Andrzeju, że prawdy w tym trochę jest, co objawia się właśnie m.in. w komentarzach pochodzących ze środowiska LGBT. To, że właśnie takie osoby stanowią front to również prawda, która jest niestety niedoceniana. Nas najbardziej bolą komentarze ze strony LGBT, które przyczyniają się do rozpowszechniania i potwierdzania tego stereotypu – “przegiętego geja”. A często niestety te same osoby mówią jednocześnie, że z każdej strony doświadczają hejtu od innych gejów. Ale to już hipokryzja, z którą ciężko walczyć.
      Ja, jako Piotrek cieszę się ze święta równości i cieszę się nawet z widoku przebranych i wymalowanych uczestników parad. To w końcu święto wolności, i każdy ma prawo je również i tak świętować 🙂

      PS. Niektóre przebrania są na prawdę przesympatyczne 🙂

  • AM
    Opublikowano 00:27h, 07 października

    “Nas najbardziej bolą komentarze ze strony LGBT, które przyczyniają się do rozpowszechniania i potwierdzania tego stereotypu – „przegiętego geja”.”

    No i tu Panowie nadal się nie rozumiemy – stereotypy jedno, a “przegięty gej”, to druga sprawa – zróbcie filmik/wpis i wytłumaczcie mi proszę, dlaczego “przegięty gej” jest gorszy od Was, ode mnie itd

    “A często niestety te same osoby mówią jednocześnie, że z każdej strony doświadczają hejtu od innych gejów. Ale to już hipokryzja, z którą ciężko walczyć.”

    Szczerze – piszę, kasuję, piszę, kasuję, piszę, kasuję – chcę zrozumieć, a nie konfrontować. POWOLI i WIELKIMI LITERAMI poproszę Panowie, jeszcze raz:
    1. “przegięty gej” robi krecią robotę “normalnym gejom”, dobrze rozumiem?
    2. “a często” -no i tu się właśnie pogubiłem, bo odniosłem wrażenie, że piszecie Panowie coś przeciwnego ad 1…
    3. Ci “przegięci” są hipokrytami, bo kompromitują “normalnych gejów”, a oburzają się na to, że są wyśmiewani przez “normalnych gejów” – chyba załapałem…

    Macie mojego maila, jak poczujecie chęć głębszej rozmowy, to zapraszam, wolę kontakt priv, zapracowany jestem, ale znajdę czas.

    • PIOTRandPAWEŁ
      Opublikowano 00:48h, 07 października

      Tak, to faktycznie niezrozumienie 🙂 Absolutnie nie chcemy nikogo kategoryzować nie mówiąc już o tym, że mielibyśmy myśleć o tym, że “przegięty gej” jest kimś gorszym, albo że my jesteśmy kimś lepszym. Wpis o tym, dlaczego przegięty gej jest lepszy od nas nie powstanie, bo jest to dalekie od tego, co myślimy, dlatego też ad 1, ad 2 i ad 3 nie wyraża tego, co myślimy i napisaliśmy. Dlatego warto interpretować każde zdanie w kontekście całego wpisu na blogu, bez wyrywania poszczególnych zdań z kontekstu 🙂

  • AM
    Opublikowano 21:40h, 07 października

    Dziękuję serdecznie za odpowiedź, zagotowałem się “trochę” po wcześniejszym wpisie i nie do końca, być może, myślałem racjonalnie czytając Was.

    Stereotypy – społeczeństwa jedno, na Marszu było widać, że jest po prostu RÓŻNORODNIE, jak to w życiu – różne płci, różne orientacje seksualne, różny wiek, różne stroje, różne budowy ciała, ot, jak w życiu – jedni bardziej kolorowi, inni sportowi, kolejni szarzy, ot co, życie, co kto lubi…

    Wolność – dla mnie najważniejsze w życiu jest “ŻYĆ I POZWOLIĆ ŻYĆ INNYM” – dopóki nie krzywdzisz innych – tutaj dyskusja o “przegiętych”, “kolorowych” gejach vs “normalnych” razi mnie światopoglądowo – stąd wrzutka o piórku.

    “środowisko” – celowo używam cytatu, żeby samemu nie wpaść w wiadro stereotypów, tutaj bardziej ostro od strony praktycznej – tak, wiem, są knajpy, facebooki, inne “internety”, jest fajnie i wygodnie – po c… człon się “afiszować” w takim Wro?
    1. Bo dziś jest fajnie, a za dziesięć lat, gdy będę chciał uzyskać informacje medyczne o moim facecie, to odbiję się od ściany i do kogo będę miał mieć pretensje – do całego świata, czy do siebie, że wcześniej nie zrobiłem nic w tej sprawie?
    2. Bo we Wro jest fajnie, w miarę bezpiecznie, a w takim Krakowie zmasakrowano twarz chłopakowi za to, że pod sklepem użył do partnera słowa “misiek”?
    3. Bo wygodnie jest “lajkować” na fb wpisy o sprawach LGBTQIA, narzekać na kraj, pisać, że będę musiał wyjechać, bo jest jak jest, a nie robić nic, aby coś się zmieniło?
    4. Bo nie czuję się w żaden sposób słabszy od innych i nie widzę powodów, aby ktoś inny musiał walczyć o MOJE PRAWA?
    5. Bo nie wierzę w politykę “odstępstw” – górnicy, hutnicy, pielęgniarki, nauczyciele – wszystkie przywileje wywalczają wychodząc na ulicę, a nie pisząc na forach i fb, dlaczego geje mają siedzieć cicho i czekać, aż ktoś im “łaskawie” pozwoli żyć normalnie?
    6. Bo jestem, kim jestem, nie wstydzę się tego!

    Andrzej