PIOTR and PAWEŁ | Orlando
1981
post-template-default,single,single-post,postid-1981,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,side_area_uncovered_from_content,columns-4,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.1,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive

Orlando

Orlando

Gdy Paweł złapał mnie w sobotę na paradzie za rękę i powiedział “cieszę się, że mogę to bezpiecznie zrobić”, przeszły mnie ciarki. Kilka chwil później cieszyliśmy się, że bezpiecznie dotarliśmy do mety.

Energia ludzi, wszechobecny uśmiech i zapał sprawiały, że zwyczajnie się chciało.
Dzisiaj nadal musi nam się chcieć.
Jeszcze więcej.
Jeszcze mocniej.
Jeszcze bardziej.

Bez hipokryzji tych, którzy w sobotę odmawiali nam wsparcia, dzisiaj pierwsi stają do apelu. Tragedii nie wolno zagarniać. Jej trzeba zapobiegać.

Nie życzymy żadnej matce, aby kiedykolwiek dostała smsa “Mamo, kocham Cię. Umrę”.

Nie życzymy żadnemu z Nas, abyśmy musieli wysyłać taką wiadomość.

1Komentarz
  • Sykoraks
    Opublikowano 19:40h, 18 czerwca

    Miałem w niedziele dokładnie takie same uczucia, tu nasza chwila radości. Wyszarpana z codzienności bo codzienność osób lgbt nie jest tęczowa, niestety. A za chwilę bolesne przypomnienie, że dla wielu ludzi jesteśmy obiektem nienawiści. Smutne