PIOTR and PAWEŁ | Wrocławski Park Wodny
401
post-template-default,single,single-post,postid-401,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,side_area_uncovered_from_content,columns-4,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.1,wpb-js-composer js-comp-ver-5.2,vc_responsive

Wrocławski Park Wodny

Wrocławski Park Wodny

Wrocławski Park Wodny to pierwszy aquapark, w którym razem byliśmy i do dzisiaj bywamy. Ten aquapark będzie również wyznacznikiem do wystawiania “gwiazdek” innym podobnym miejscom, które odwiedzimy. Dlatego dostaje on z automatu 8 w dziesięciopunktowej skali 🙂

WROCŁAWSKI PARK WODNY
Ocena: 8.0

G8

Co ma do zaoferowania Wrocławski aquapark?

1. Baseny rekreacyjne,
2. Basen sportowy,
3. Fitness,
4. Saunarium & Wellnes,
5. Restauracja.

My skupimy się na basenach rekreacyjnych, bo właśnie w nich czujemy się jak “ryba w wodzie” lub “śledzik w piwku”.

Wrażenia ogólne

Przy pierwszym podejściu 3 godzinny karnet okazał się za mały. Stojąc przy kasach, zastanawialiśmy się, co można robić tyle godzin mając do dyspozycji zaledwie 5 zjeżdżalni, jako taki basen (nie sportowy), 2 baseny zewnętrzne i leniwą rzekę? Można!

Aquapark wydaje się być dobrze zorganizowany. Już przy wejściu dostajesz opaskę na rękę, która jest kluczem do pierwszej lepszej wolnej szafki. Nie trzeba buszować po szatni, aby znaleźć akurat tę jedną właściwą szafkę. Oczywiście, takie rozwiązanie ma swój minus – bo co, jeśli zapomnę w której konkretnie szafce się ulokowałem. Rozwiązanie jest takie, że wolnomyśliciele (nam też się to zdarzyło) podchodzą do małego elektronicznego pudełka, dokonują zbliżenia a im oczom ukazuje się… numerek szafki. Uff!!! 353 – pędzę, szukam i znajduję.

Wróćmy jednak na ziemię. Z szatni, która jest koedukacyjna, męskimi drzwiami wchodzimy wprost pod prysznice. Jest ich dużo i wszystkie działają. Dla tych bardziej wstydliwych lub ceniących prywatność, aquapark ma do zaoferowania ścianki dzielące (no door). Niestety nie ma mydełka bananowego… 🙁 Ogromny minus!!! W pobliżu nie ma też Orlenu, który ma je w standardzie…

Kolejny krok to hala. Duuuża hala, która została podzielona na sektory – przynajmniej w mojej głowie. Sektor A, to płytkowa plaża. Głębokość wody zaczyna się od 0 mm, a kończy się na 2 metrach. Co kilka chwil plażowicze mogą skorzystać z rozrywki, jaką jest sztuczna fala. Rozkoszować się nią można przy (a jakże) świetnej muzyce Jimi Jamison – I’ll Be Ready. Pamiętacie ją?

Nieco w prawo i widzimy wejście do zewnętrznego basenu. Taaaki zwykły basen. Nie pamiętam głębokości, ale nie przekracza ona 1,30 m (chyba…). Jeszcze bardziej w prawo coś wspaniałego. Mega wielki oczyszczacz nosa – solanka! Uwielbiamy to z Pawłem szczególnie w zimne dni. Ta woda jest zauważalnie cieplejsza od wszystkich pozostałych mis wodnych w tym aquaparku. Pływanie w niej to czysta słona przyjemność. Zapominasz o tym, jak nieprzyjemne jest dostanie solą po oczach. Polecamy do relaksu! Nie zamiast chusteczek do nosa 🙂

SKOCZNIA

Wracamy do środka. Aby zaznać przygody ze zjeżdżalni, przenosimy się do sektora B (wymyślonego przeze mnie). Wchodzimy dość szerokimi schodami na pierwsze piętro i… naszym oczom ukazuje się pierwsza atrakcja – “Skocznia”, przez nas nazywana “Skocznią Małysza”. Ta z pozoru mała, bo zaledwie 24 metrowa atrakcja daje nieźle popalić. Siadasz i… lądujesz. Tyle? Nie! Kiedy ruszasz ze startu nagle czujesz pionowy (wg nas prawie 90 stopniowy) spad a później wybicie… powietrze (czas na różne pozy) i miękkie lądowanie. Szybko, fajnie i… tu informacja dla Panów (bo nie wiemy, jak to jest u Pań). Przy pierwszym lądowaniu warto zastosować chwyt piłkarski na nasze krocze. Zderzenie z wodą pierwszy raz – szczególnie dla mnie – było mało komfortowe. Później jest już lepiej, bo jakoś tak z automatu układam się do lądowania, aby jakże cenne klejnoty pozostały nienaruszone.

gdtsdd

BLACK HOLE

Odstawmy diamenty na bok, bo czeka na nas “Black Hole”. Opis tego będzie krótki pomimo tego, że długość tej zjeżdżalni to 104 m. Jak dla mnie nuda! Dla Pawła? Jeszcze większa nuda. Wskakujesz, jedziesz…, jedziesz…, widzisz ciemność…, jedziesz…, jedziesz…, wciąż nic nie widzisz…, lądujesz. Tyle! Zero strachu, śmiechu, prędkości… czegokolwiek. Wręcz uważać trzeba, aby się po drodze nie zatrzymać. Mi to zdarzało się notorycznie. Może nie umiem? Nie wiem. Ale nie zmienia to faktu, że nuda. Ale kolejki do niej są!

ZJEŻDŻALNIA MULTIMEDIALNA

Dwa piętra wyżej. To nasze królestwo. 3 najlepsze zjeżdżalnie w jednym miejscu. Oczopląs. Na początek ta, do której czasami spotkamy piętrową kolejkę. “Zjeżdżalnia multimedialna”, przez nas nazywana “truskawką”. Wchodzisz za bramkę, która chroni przed czymkolwiek. Łapiesz za rurę, która pomaga się wybić. Czekasz na zielone światło. Oooo, pokazało się, więc wciskasz jeden z pięciu przycisków tym samym wybierając efekty dźwiękowe, jakie będą Ci towarzyszyć przez najbliższe 15-20 sekund. Start!!! A w środku pokazy świateł, ciemność, jasność, przeźroczystość, prysznic wodny, zakręty… i wisienka na torcie (oj truskawka). Lejek. Ogromny lejek, do którego wpadasz i w zależności od tego jaką prędkość rozwinąłeś tak długo pozostajesz w bezwładzie. Czasami możesz spoglądać na ludzi stojących nad Tobą, którzy liczą ile zrobisz obrotów. A gdy siła odśrodkowa przestanie na ciebie oddziaływać, wpadasz do… 2 metrowej studni wypełnionej wodą a z niej prosto do leniwiej rzeki, która ciągnie się i ciągnie, i ciągnie… i ciągnie bez końca.

vbcdgfdf

MAGIC EYE

Wracamy na drugie piętro. Po drodze zabieramy ogromne pontony. Stajemy w kolejce, która szybko się przesuwa. Rzucamy się na pontony (jednocześnie). 5 sekund za nami płynie grupa 5 osób. I czujemy szał ciał. Robić tam możesz, co tylko chcesz. Nam notorycznie zdarza się spadać z pontonów. Wtedy doznajesz uroków plastiku na swoich plecach, a przy odrobinie wprawy Twoje ciało zaczyna bezwładnie wirować. To zdecydowanie najlepsza rozrywka grupowa w tym aquaparku. Zjazd jest dość długi. Nie tylko dlatego, że ciągnie się przez prawie 190 m, ale czasowo też wypada bardzo dobrze.

dfsg

TURBO

Przeciwieństwo poprzedniej rozrywki – zjeżdżalnia “Turbo”. O niej szybko i krótko. Czyli dokładnie tak, jak się w niej czuje człowiek. Wsiadasz, ruszasz…, miota Tobą jak szatan, lądujesz. Prędkość zjazdu – od 45 do nawet 70km/h. Czas zjazdu? Nie wiem, ale gdzieś ok 2-5 sek. Długość – 50 m. Kochamy ją! Nie ma do niej kolejek. Nigdy nie wiesz, co Cię spotka po drodze – i nigdy się tego nie dowiesz. Przynajmniej ja nie wiem, bo zawsze mam zamknięte oczy. Odziedziczam po niej za to niemalże zawsze jakąś pamiątkę – a to siniaczek na kolanie, a to obita pięta, czy zadrapany łokieć. Love is in the air 🙂

SAUNARIUM

Ten park wodny ma do zaoferowania więcej, ale my szczególnie polecamy zjeżdżalnie i solankę. W wolnej chwili, jeśli tylko to lubicie polecamy zajrzeć do Saunarium (ostrzegamy, to strefa nagości, więc bądźcie przygotowani na prawie wszystko). Przestronny dziedziniec, nie wiem ile saun (fińskie, bio, bali, parowe i kilka innych), przestronny nasłoneczniony ogród z leżakami, lodowaty basen i główna atrakcja – ceremonie specjalne. Raz na godzinę (czasami częściej) mistrz ceremonii komponuje indywidualny pokaz z przepięknymi zapachami w tle. To świetne miejsce na odpoczynek od miejskiego zgiełku. Dla głodomorów (takich, jak my) czekają uprzejme Panie, które zaoferują (o dziwo) niedrogi i całkiem smaczny obiad i podwieczorek.

Więcej opowiadać nie będziemy. Zapraszamy do Wrocławskiego Parku Wodnego i do samego Wrocławia. Przy okazji będziemy mieli okazję zaprosić Was na piwo 🙂 Mam nadzieję, że Marek – ten, który skorzystał z naszego zaproszenia – potwierdza to 🙂

Dla ciekawych zapraszamy na stronę stronę internetową aquaparku http://www.aquapark.wroc.pl/

Takie mamy zdanie, a to nasza ocenia 🙂 

Recenzowali: PIOTRandPAWEL

Autor opowieści: Piotrek

1Komentarz
  • Luki
    Opublikowano 14:21h, 27 lipca

    Opis przydatny, mimo, że nie przepadam za parkami wodnymi 🙂

    Ale w przyszłości chętnie zwiedziłbym Wrocław, np. fokarium. Więc jak się będę wybierał, to biorę Was na przewodników :)))))