PIOTR and PAWEŁ | Z zazdrości do miłości
2034
post-template-default,single,single-post,postid-2034,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,side_area_uncovered_from_content,columns-4,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.1,wpb-js-composer js-comp-ver-5.2.1,vc_responsive

Z zazdrości do miłości

Z zazdrości do miłości

Kocham Cię i kochać będę. Jesteś tylko mój. Niczyj więcej. Chcę Cię mieć tylko dla siebie. Bez względu na wszystko nie opuszczę Cię.

Uczymy się naszego związku. Każdego dnia dowiadujemy się o siebie czegoś nowego. Gdy sięgam pamięcią początków oraz tego, jak bardzo tęskniłem za Pawłem, gdy ten wsiadał w pociąg i wracał ponad 400 km do Wrocławia widzę przed swoimi oczami smsa, którego do niego napisałem.. Brzmiał on mniej więcej tak: „Kochanie, tęsknię. Nawet nie wiesz jak bardzo. Jestem strasznie zazdrosny o to, że twoi znajomi mają Ciebie na co dzień. Kocham Cię”.

Paweł wie, że jestem zazdrosny. Choć moja zazdrość nawet wg mnie jest dość dziwna a w dodatku lubię ją. Nie ma w niej absolutnie niczego negatywnego. Gdy Paweł miał iść na basen, na którym pływał w tym samym czasie jego kolega – gej, nie rodziły się w mojej głowie wyobrażenia, że mógłby mnie zdradzić. Gdy ostatnio szedł spotkać się z kolegą z gimnazjum, który również jest gejem, moja głowa nie wpadła na pomysł, że to coś więcej niż tylko zwykłe koleżeńskie spotkanie. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie uruchomił swojego gadania, o którym przekonujecie się przy okazji oglądania PP LIVE. Uwielbiam wtedy rozmawiając z Pawłem podrzucać niedomówienia i podteksty. Dlaczego? Myślę, że to w jakimś sensie buduje i stabilizuje związek. Nie jest mi z jednej strony obojętne, że idzie się z kimś spotkać by porozmawiać. Jestem po prostu ciekawy wszystkiego, co związane jest z Pawłem. Z drugiej zaś strony nie widzę możliwości, aby Paweł usłyszał ode mnie, że nie pójdzie beze mnie, bo ja oto jestem zazdrosny. Nie wiem, co musiałoby się stać, aby to ode mnie usłyszał.

Idąc tym tropem, Paweł jeszcze 2-3 miesiące temu nie dopuszczał do siebie tego, że nie mam nic przeciwko, aby on został ze swoimi znajomymi, gdy ja ze względu na późną godzinę i poranną pobudką musiałem już wracać do domu. Widziałem wtedy w jego oczach, że nie chciał mnie tak jakby zawieść pozwalając mi samemu wracać do domu, ale i widziałem, że bardzo chce jeszcze zostać, wypić kilka piw czy pójść do klubu bądź domówkę. Słyszał wtedy ode mnie, że ja naprawdę nie mam nic przeciwko! Wręcz będę cieszył się, gdy on zostanie ze znajomymi, na których mu tak zależy. Nie mógłbym go ograniczać, a tym bardziej nie pozwoliłbym na to, aby ze względu na związek ograniczał zażyłość i relacje z przyjaciółmi. Głupim bym był, gdybym zmuszał go do wyboru – albo ja, albo oni.

Ciężko przychodziło mu zostawanie na imprezie, ale ja cieszyłem się, że go nie ograniczam. Ma on przecież 22 lata – to czas imprez, domówek, wracania do domu przy wschodzi słońca itd. Gdy dzisiaj widzę, że Paweł przestał widzieć coś nieodpowiedniego w tym, że zostaje ze znajomymi na imprezie, a ja wracam do domu, czują trudną do określenia ulgę, którą w głowie łączę z zaufaniem.

Ja ufam i wierze Pawłowi. Oczywiście, wolałbym go mieć zawsze przy sobie, iść tam gdzie on chodzi czy być tam, gdzie on jest. Łączy nas jednak miłość a nie łańcuch. Zazdrość, którą czujemy bardziej nas zbliża, aniżeli zniechęca do relacji. Gdybym miał dzisiaj wyobrażać sobie moment, że zabraniam Pawłowi kontaktów z jego znajomymi tylko ze względu na moją zazdrość i niczym niepodparte wyobrażenia, chciałbym usłyszeć prosto w twarz, że jestem głupcem.

 

W idealnym związku człowiek chce się czuć wolnym, niczym nieograniczanym. Ograniczać nas może tylko i wyłącznie bycie w porządku wobec drugiego człowieka, ale jego źródłem nie powinno być widzimisię partnera, lecz własne sumienie. Bo jeśli wchodząc do związku mówimy sobie “kocham Cię” i ustalamy czy to wprost, czy przy okazji zwykłych codziennych rozmów, że chcemy związku uczciwego, tworzonego tylko przez nas i dla nas itd. a przy okazji, nie chcemy czuć się w nim, jak w więzieniu, to coś jest nie tak, gdy kilka miesięcy później w każdym działaniu partnera upatrujemy możliwej zdrady! To nie jest zwyczajnie uczciwe, bo zakładamy, że jesteśmy oszukiwani. A czy na pewno tak jest? Kontrola wcale też nie jest najlepszą formą zaufania, a już na pewno nie w związku. Finał będzie wtedy wszystkim znany “chora zazdrość”, a o niej pisać nie trzeba, bo zapewne każdy o niej słyszał.

W podsumowaniu chciałbym zaznaczyć, to podane przykłady to niewiele w porównaniu z tym, co powinniśmy wypracowywać z osobą, z którą wiążemy nasze przyszłe życie. W każdym związku relacje będą budowane na zupełnie innych zasadach. Wystarczy spojrzeć na tzw. związki otwarte.

Skupiajmy się zatem na budowaniu zaufania, a nie na kontroli i ograniczaniu. Bądźmy o siebie zazdrośni, ale niech będzie to zazdrość, która ten związek gruntuje, anie rujnuje.

 

~ Piotrek

4 komentarze
  • Mario
    Opublikowano 19:22h, 03 lipca

    Eh… żeby to było tak łatwe. Często jak czytam Wasze wpisy to mam wrażenie albo przecie o moim życiu i przeżyciach a innym razem o moich pragnieniach i marzeniach co do relacji między związkowej. Podziwiam i zazdroszczę. A co za tym idzie daje przeświadczenie, że człowiek do człowieka a związek do związku są bardzo podobni. Pozdrawiam

  • Sylwester
    Opublikowano 19:38h, 03 lipca

    Zazdrość może być fajna. Wszystko w granicy rozsądku :). Fajnie jest uczyć się ‘siebie’ i ‘siebie nawzajem’ w związku. Pozdrawiam!

  • Mikołaj
    Opublikowano 20:11h, 23 sierpnia

    A jak jest w drugą stronę? Czy Paweł też bywa zazdrosny a wyrozumiały?

    • piotrandpawel
      Opublikowano 00:19h, 24 sierpnia

      Wiadomo, że z dwóch stron pojawia się zazdrość. Jednak nie ograniczamy siebie i rozumiemy, że każdy potrzebuje czasu dla siebie 🙂